niedziela, 3 lutego 2013

Odeszła Kasia

Kolejne dziecko odeszło,Kasia leczyła się z Sandrusią,zachorowała gdy miała sześć lat na neuroblastome, bardzo groźny nowotwór,zmarła w wieku 18lat.Tyle lat walczyła z chorobą,jej mama opowiadała,że Kasi prawie całe życie spędziła w szpitalu,po każdym zakończeniu leczenia miała jakiś okres przerwy,wydawało się,że jest już zdrowa a tu nagle choroba znów za atakowała i tak przez 12 lat,aż wreszcie choroba ją pokonała.Kasia była osobą zamkniętą,spokojną,nie za przyjaźniała się z dziećmi ze szpitala,ponieważ widziała przez lata, jak umierają i nie chciała myśleć,że sama walczy ze śmiertelną chorobą.Gdy rozmawiałam z nią, mówiła,że najbardziej brakuje jej szkoły i kontaktu z rówieśnikami.Ogólnie była pogodną dziewczyną,nigdy nie przeszła koło mnie,żeby się nie uśmiechnęła.Tak wiele dzieci odchodzi i my nie mamy na to wpływu.Mam nadzieje ,że kiedyś wynajdą lekarstwo na tą straszną chorobę i skończy się cierpienie dzieci i rodziców.


FILMIK   O KASI      http://www.youtube.com/watch?v=lUh0L8ZDXC0







sobota, 2 lutego 2013

Smierć



Ciągle dostaje wiadomości ,że kolejne dziecko zmarło na raka.Życie jest strasznie kruche,jednego dnia się cieszymy a drugiego świat się zawala,dowiadujemy się,że bliska osoba jest chora .Może to spotkać każdego,nikt nie wie,jaki los go czeka.Przed chorobą Sandrusi u nas na osiedlu,zachorował na guza mózgu dwódziesto paro letni chłopak.Słyszałam nie raz o nim,że jego stan jest raz lepszy a raz gorszy,współczułam mu,ale zaraz zapomniałam o nim,do momentu,kiedy go spotkałam przypadkiem.Od tamtej pory zastanawiałam się,co on myśli,co czuje,bo przecież świadomość.że w każdej chwili można umrzeć jest straszna.Oglądałam jego zdjęcia z wakacji na naszej klasie,jaki był szczęśliwy z dziewczyną.A tu któregoś dnia dowiaduję się,że zmarł.Sandrusia miesiąc,po jego śmierci zachorowała,nawet w najgorszych myślach bym nie pomyślała,że moje dziecko dopadnie taka choroba.Gdy jestem u Sandrusi,mimo że go nie znałam,nieraz idę zapalić mu świeczkę.Ostatnio zmarła dwójka dzieci Staś i Kacper.Staś miał 9 lat chorował na neuroblastomę od 2006 roku,przez te lata miał 4 wznowy( to znaczy,że choroba cztery razy powracała)aż go zabiła.Tyle lat cierpienia i szpitala......Kacper był nastolatkiem,bardzo sympatycznym,nieraz leżał z Sandrusia w sali.Zachorował gdy był dzieckiem na białaczkę,choroba wróciła jak był już nastolatkiem,miał przeszczep szpiku,przeszedł różne powikłania po przeszczepie,ale niestety nie udało mu się wygrać z chorobą,także zmarł.Wszystkie dzieci przeżywam które odchodzą,wiem ile się wycierpiały,jest mi ciężko gdy słyszę,że kolejne przegrało tą ciężką walkę.Dostaje maile z zapytanie jak się ma mały Jasiu.Mam cały czas kontakt z mama Jasia odwiedzamy się na wzajem.Jego stan jest stabilny,czasami pojawiają się jakieś problemy.Lekarze mówili,że jego godziny są policzone a on zaskakuje wszystkich i nadal żyje. Rośnie jak na drożdżach,jest ślicznym chłopczykiem.Jasiu nie wziął leczenia ciężkiego, typu chemia,naświetlania,więc jego organy nie są styrane przez leczenie, tylko główka chora.Do puki guz nie uciśnie w głowie funkcji odpowiadającej za układ oddech,Jasiu będzie żył a nikt nie wie ile.Szans na wyzdrowienie raczej nie ma.


STAŚ






piątek, 1 lutego 2013

Rzeźba z marmuru Sandrusi jest już gotowa


Rzeźba Sandrusi jest już gotowa,zostanie postawiona na cmentarzu na wiosnę,ponieważ zostanie jeszcze za konserwowana.Na wiosnę zasadzę jej dużo kwiatów,zrobię wystrój różowo biały,chcę żeby miała pięknie,tylko tyle mi pozostało.......

środa, 30 stycznia 2013

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA SMS


Kochani dziękuje w swoim imieniu i Sandrusi za wysyłanie SMS na bloga.Strasznie się cieszę,dzięki wam blog zajął drugie miejsce w swojej kategorii "Ja i moje życie".W tej kategorii brało udział 555 blogów.Sandrusia zdobyła 509 głosów i zajęła drugie miejsce i przechodzi do kolejnego etapu.Do następnego etapu przechodzi 10 blogów z największą liczbą głosów.Jurorzy wybiorą z 10 blogów trzy które będą walczyć o tytuł blog roku 2012,wyniki zostaną ogłoszone 14.02.2013r o godz 15:00 

Dziękuję wszystkim za pamięć o Sandrusi

czwartek, 24 stycznia 2013

Blog Roku 2012 - już można głosować !!!

Od godz. 15.00 można głosować na blog o Sandrusi w konkursie Blog Roku 2012 !!!

Wystarczy wysłać SMS o treści A00399 pod numer 7122 

(koszt SMS - 1,23zł - DOCHÓD Z SMS ZOSTANIE PRZEKAZANY NA INTEGRACYJNO - REHABILITACYJNE OBOZY DLA DZIECI Z UBOGICH RODZIN I DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNYCH.)

Szczegóły tutaj: http://www.blogroku.pl/2012/kategorie/sandra-walczy-o-lzycie-,2lp,blog.html



Trwa etap głosowania SMS. Potrwa on do 31 stycznia, do godziny 12:00.






 

środa, 9 stycznia 2013

Znak od Sandrusi...

Pierwsze spotkanie na terapii było bardzo ciężkie, trwało trzy godziny i prawie całe przepłakałam. Gdy słuchałam innych matek, opowiadających o swoich uczuciach, łzy płynęły mi ciurkiem, bo to tak, jakbym słuchała o sobie. Gdy przyszła kolej na mnie, żebym powiedziała coś o sobie i swoim dziecku, płakałam tak, że nie dałam rady powiedzieć ani słowa, jakby coś stanęło mi w gardle. Było bardzo ciężko, psycholog powiedziała, że po pierwszych spotkaniach możemy się gorzej czuć, ale żebyśmy się nie zniechęcały, nie rezygnowały. Gdy wyszłam z terapii, czułam się bardzo źle, głowę mi rozrywało, drżałam, a łzy nadal napływały mi do oczu. Prowadząc samochód tak strasznie płakałam, że musiałam zjechać na pobocze, żeby się uspokoić. Wtedy w radiu usłyszałam o konkursie na Bloga Roku 2012, pomyślałam o Sandrusi, że powinna się znaleźć w tym konkursie. Pojechałam na cmentarz, zapaliłam świeczki i patrzyłam na zdjęcie jej uśmiechniętej buzi, powiedziałam: "zrobię to dla Ciebie". Chciałabym, żeby jej historia, to, jaką była dzielną dziewczynką, jaką miała wolę życia, pomimo złego zakończenia i jej  śmierci, została w jakiś sposób wynagrodzona. Kochani, dzięki Wam, którzy nam kibicowali w chorobie i nie tylko, Sandrusia może zdobyć ten tytuł, tu nie chodzi o nagrodę, tu chodzi o coś więcej, dla mnie to coś osobistego, że moja Sandrusia była i jest nadal ważna dla wielu ludzi. Może to się wydawać głupie, ale dla mnie jest to ważne. Wstawię linka do konkursu - Blog Roku 2012, tam dowiecie się więcej. W konkursie biorą udział blogi o różnej tematyce. Kategoria bloga o Sandrusi to "Ja i moje życie". Głosowanie odbędzie się za pomocą SMS, rozpocznie się dopiero 24.01.2013r. i będzie trwało do 14.02.2013r. Do dalszego etapu przejdą blogi, które będą miały najwięcej głosów. Zachęcam więc do głosowania...

 Bardzo proszę i zachęcam do głosowania na blog o Sandrusi :)

 

http://blogroku.pl/2012/kategorie/sandra-walczy-o-lzycie-,2lp,blog.html


piątek, 4 stycznia 2013

Fundacja "By dalej iść"...


Jest mi bardzo ciężko, nie potrafię żyć jak dawniej.Wszyscy mówią: trzeba żyć, życie toczy się dalej, ale nikt nie rozumie, że dla mnie życie stanęło w miejscu. Minęło pół roku, od kiedy Sandrusi nie ma, a mnie się wydaje, że to tylko kilka dni. Myślałam, że z czasem będzie łatwiej, ale jest gorzej. Tak strasznie tęsknię za moja kochaną córeczką. Dużo ludzi żyło naszą historią, jedni pamiętają, drudzy zapomnieli, ale nikt nie cierpi tak jak ja, bo ona była częścią mnie. Moja Sandrusia codziennie jest w moich myślach, patrząc na dziewczynki widzę Sandrusię, muszę unikać np. sklepów z lalkami, z ubraniami dla dziewczynek, bo tak strasznie bolą wspomnienia. Codziennie walczę z własnymi myślami. Wigilia była strasznym dniem, pełnym płaczu, po Wigilii pojechałam do Sandrusi i spędziłam 4 godziny u niej, chciałam, żeby czuła, że mamusia jest z nią w tym dniu i zawsze będzie. Rozchorowałam się od tego siedzenia na cmentarzu, rodzice powtarzają , że chodźbym siedziała całymi dniami i nocami, życia jej nie zwrócę. Ja po prostu muszę być u niej codziennie. Postanowiłam iść na terapię dla matek po stracie dziecka. Fundacja "By dalej iść" pomaga rodzicom na nowo odnaleźć sens życia, przejść przez żałobę i nauczyć się żyć z tą tragedią.7 stycznia zaczynam terapię w Mysłowicach, ma trwać 7 miesięcy. Pani psycholog poinformowała mnie, że do trzeciego spotkania mam możliwość zrezygnowania, ponieważ terapia będzie bardzo ciężka, mówiła, że muszę swoje wypłakać, żeby wrócić do normalnego funkcjonowania. Na terapii będą różne zadania np. pisanie listu do zmarłego dziecka (kiedy to usłyszałam, rozpłakałam się), ale wiem, że muszę się przełamać i  iść na tą terapię. Psycholog powiedziała, że matce zawsze jest najgorzej pogodzić się z odejściem dziecka, potrafią żałobę ciągnąć nawet latami i wykańczać się psychicznie i przy okazji wszystkich w koło. Obwiniają wszystkich za stratę dziecka, robią się nieczułe, chłodne, obojętne na wszystko co dzieje się dookoła, najważniejsze jest tylko zmarłe dziecko i ich cierpienie. Izolują się od ludzi, wpadają w depresję, mają myśli samobójcze. Żyją, bo muszą, odliczają czas do spotkania ze zmarłym dzieckiem. Mam nadzieję, że może chociaż trochę terapia mi pomoże. Spotkania z matkami, które straciły dziecko pokażą mi, że nie jestem sama, że one również straciły dziecko i cierpią. Rozmowa z osobą, która przeżywa to, co ja, na pewno w jakimś stopniu pomoże. Znajomi mówią: "rozumiemy co przeżywasz", ale tak naprawdę nie mają zielonego pojęcia co się dzieje w mojej głowie. Jak człowiek sam tego nie przeżyje, to nigdy nie zrozumie...

czwartek, 20 grudnia 2012

Pomóżmy Mai

Maja jest 7 letnią dziewczynką chorującą od dłuższego czasu na białaczkę,jest po przeszczepie szpiku kostnego.Musi przyjmować specjalny lek po przeszczepie o nazwie NOXAFIL,problem jest taki ,że lek jest bardzo drogi,miesięczna kuracja kosztuje 9 tysięcy.Rodzice proszą o pomoc,nie stać ich na zakup tak drogiego leku.Po własnym przykładzie wiem ,że jest bardzo dużo dobrych ludzi,każda złotówka się liczy.Pamiętajmy dobro zawsze powraca.Więcej informacji można dowiedzieć się na blogu Mai.


http://ksiezniczka-maja.blogspot.com/


 




niedziela, 9 grudnia 2012

Moja Sandrusia




Sandrusia była uparciuchem,zawsze musiało być tak jak ona chciała.Była bardzo pomocna o co bym ją nie poprosiła to zrobiła.Gdy wcześnie rano wstawałyśmy,aby jechać do szpitala,nigdy nie marudziła,tylko mówiła ,mamusiu sama się ubiorę.Była towarzyska,ale gdy się źle czuła,tylko chciała mamusię i nikogo innego.Kochała zwierzęta i wycieczki do zoo.Jej ulubionym kolor był różowy.Jej przysmakiem były ziemniaki pieczone z kefirem i zupa pomidorowa,mogła by jeść ciągle te dwa dania.Była prawdziwą gosposia,lubiła sprzątać,układać swoje lalki.Uwielbiałam ją obserwować,jak się bawiła w mamę i troskliwie zajmowała się swoimi lalkami,wiedziałam ,że w przyszłości była by dobrą mamą.Przed chorobą często ubierała buty na szpilkach,moje lub babci i paradowała po domu stukając obcasami.Gdy zachorowała i jedna nóżka była nie sprawna,zakładała buta na obcasie tylko na jedną nogę i strasznie się cieszyła.Często jak ją ktoś pytał co robisz,odpowiadała "gówienko na mięko"miała poczucie humoru,nawet jak ktoś się skrępował,bo coś palnęła,ona miała ubaw.Kiedy siedziała,lubiła zakładać nogę na nogę.Nie cierpiała chodzić w rajstopach,bo mówiła,że ją gryzą.Kolorowanek miała mnóstwo,lubiła kolorować,ciągle chciała nowe a jeszcze jednych nie skończyła.Nie przeszła obojętnie obok lalek(bobasów) lub niemowlaka.Niemowlaki bardzo podobały jej się,często pytała czy urodzę dzidziusia ,bo on by chciała karmić,lulać na spacerki chodzić,jestem pewna,że była by troskliwą siostrą.Lubiła się stroić i malować błyszczkiem usta i lakierem paznokcie.Gdy poznawała nowych ludzi zawsze przyglądała się dokładnie twarzy danej osoby,jak na nią reaguje,bo problemem dla niej był brak włosów.Była bardzo dobrym obserwatorem.Potrafiła po kilku tygodniach powiedzieć,że ktoś coś o niej mówił,albo za bardzo gapił się na nią.Na początku choroby myślałam,że nic nie rozumie,co się z nią dzieje,bo jest jeszcze mała.Ona mi pokazała jak w małym ciele jest mądry i dorosły człowiek.Na początku przerażało mnie jej szybkie dorastanie,bo ja chciałam mieć cały czas małą Sandrusie.Przez chorobę szybko wydoroślała.Dzięki jej pogodności mimo cierpienia,ja przetrwałam te ciężkie chwile.Sandrusiu tak wiele mnie nauczyłaś i pokazałaś.Myślę że najbardziej lubiła lulanie mamusi przytulanie i całowanie.Tak strasznie mi brakuje ciebie,twojego uśmiechu,naszego lulania i przytulania.

sobota, 8 grudnia 2012

PŁOMYK DO NIEBA






W każdą drugą niedziele grudnia na całym świecie,rodzice dzieci,które już odeszły zbierają się o godz 19:00 by zapalić świeczkę w imię pamięci swojego dziecka i wszystkich innych dzieci,których już nie ma w śród nas.Jutro 9 grudnia w Krakowie na ul. Skałeczna 15  w  Kościele Paulinów na Skałce o 17:30 odbędzie się msza za dzieci zmarłe.W czasie mszy  będą wyświetlane zdjęcia dzieci i wyczytywane imię i nazwisko zmarłego dziecka.Po mszy rodzice zapalą świeczkę dla swoich aniołków i zostawią zdjęcie.Na samą myśl o jutrzejszym dniu płacze,ta msza,będzie dla mnie jak drugi pogrzeb Sandrusi,ale muszę iść dla niej i przełamać swoje lęki.Codziennie zastanawiam się kiedy mój koszmar się skończy,kiedy serce przestanie boleć,kiedy łzy przestana płynąć,kiedy wspomnienia przestana boleć.Pierwsze miesiące w ogóle nie docierało do mnie,że Sandrusia umarła,byłam w szok.Teraz jest najgorzej,szok minął i rzeczywistość do mnie dociera,że nigdy już jej nie zobaczę,nie przytulę.Wyobrażam sobie,jak by wyglądała jako nastolatka,jakby do ślubu szła,na pewno byłaby piękną kobietą i bardzo dobrą osobą ,serce pęka na samą myśl,że jej nie ma i nigdy nie wróci.Wszędzie do o koła wspomnienia,ciągła walka sama ze sobą i swoimi myślami.Czas nie leczy ran,jest coraz gorzej,nie wiem jak przeżyje święta,będę pewnie siedzieć na cmentarzu jak co dzień.Zmieniłam Sandrusi wystrój na  świąteczny,nawet choinkę jej kupiłam .Sandrusia uwielbiała choinkę jak się lampeczki świecą.Zawsze jak coś kupie Sandrusi ciesze się przez chwilę a później dopada mnie płacz,że nie chce jej kupować na cmentarz!!!, tylko chce mieć ją żywą w domu. BOZE   DLACZEGO   MI   JĄ   ZABRAŁEŚ DLACZEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Nigdy się z ty mnie pogodzę. Sandrusiu tak strasznie tęsknie,przychodzisz do mnie we śnie,ja tak bardzo bym chciała cię żywą przytulać,nie we śnie.Codziennie w domu dla ciebie na parapecie świecą się świeczki,na cmentarzu także,jutro zapale w kościele światełko dla ciebie kochanie MAMUSIA  KOCHA CIĘ  NAD  ZYCIE

poniedziałek, 26 listopada 2012

Podziękowania dla HOSPICJUM

Na zdjęciu cudowna pielęgniarka z hospicjum pani Agnieszka z Sandrusią


Dzięki hospicjum Sandrusia mogła ostatnie miesiące swojego życia spędzić w domu,dla niej i dla mnie,było to bardzo ważne.Kiedyś samo słowo hospicjum,kojarzyło mi się z czymś najgorszym,teraz wiem,że to jest wspaniała instytucja,lekarze,pielęgniarki,wolontariusze,ksiądz są ludzmi o wielkim sercu.Dopóki człowiek nie ma styczności ze śmiercią,nie interesuje się wieloma rzeczami np.jak wiele może pomóc hospicjum dzieciom umierającym.Alma-Spei gromadzi ludzi pełnych entuzjazmu i miłości do dzieci,którzy zdecydowali się pomagać nieuleczalnie chorym dzieciom i ich rodzinom.Hospicjum zapewnia sprzed medyczny i rehabilitacyjny,umożliwiając pobyt dzieci chorych w domu.Gdy wspominam jak karetka przewoziła Sandrusie do domu,by mogła odejść w śród bliskich,byłam przerażona,hospicjum dała mi pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa,lekarze, pielęgniarki dostępni 24 godz na dobę.W styczniu lekarze ze szpitala dawali kilka godzin życia Sandrusi  a ona żyła jeszcze pół roku.Lekarza nie są w stanie przewidzieć kiedy dziecko odejdzie,gdy już nie ma ratunku w medycynie,dzięki Hospicjum dzieci mają możliwość spędzenia ostatnich chwil wśród bliskich w domu.Nigdy bym sobie nie wybaczyła,gdybym Sandrusi do domu nie zabrała.Nie zapomnę jej wesołych oczów jak położyłam ją na własnym łóżku,zobaczyła swoje kochane lalki,pokazałam jej każdy kąt w domu,nieraz się uśmiechneła mimo paraliżu,odwiedziła również dziadków i odeszła u nich na moich rękach.W tym ciężkim dniu hospicjum również było z nami i nadal jest.Opieka Alma-Spei nad rodziną nie kończy się z chwilą odejścia dziecka.Chciałam podziękować z całego serca wszystkim pracownikom Hospicjum za pomoc i ogromne serce dla mojej kochanej Sandrusi,do końca życia będę wam wdzięczna za wszystko.Uśmierzaliście jej ból,jak tylko się dało,dzięki wam odeszła w spokoju i nie cierpiała,dzięki wam również spełniłam ostatnie marzenie Sandrusi,dzień przed paraliżem mówiła,że chce do domku.Tak strasznie tęsknię Sandrusi,nie ma dnie żebym nie płakała,pocieszam się,że nie cierpisz już i jesteś szczęśliwa,bo dość bólu w swoim krótkim życiu przeżyłaś,nigdy się nie pogodzę z twoim odejściem.KOCHAM  CIĘ  NAD  ŻYCIE  I  NIGDY  NIE  PRZESTANE

Hospicjum ALMA-SPEI

poniedziałek, 5 listopada 2012

DZIEKUJĘ ZA PAMIĘĆ O SANDRUSI...

Dziękuję wszystkim za pamięć o Sandrusi - małej dziewczynce, która poruszyła tak wiele serc...
Jestem dumna z mojej córeczki, która nauczyła mnie tak wiele...
Na zawsze pozostanie w moim sercu,
SANDRUSIU, MAMUSIA KOCHA CIĘ NAD ŻYCIE I NIGDY NIE PRZESTANIE !!!










sobota, 8 września 2012

Ciężkie dni...









Piszę już bardzo mało, bo wchodzenie na bloga bardzo boli. Nie daję rady oglądać zdjęć i filmików, serce mi pęka. Blog był pisany dla Sandrusi, żeby kiedyś mogła go przeczytać, jak bardzo mamusia ją kochała i kocha nadal, ale jej już nie ma i nigdy go nie przeczyta. Nie udało mi się jej uratować, myślałam, że nasza miłość wygra z chorobą, ale myliłam się. Nowotwór jest chorobą bezwzględną. Za mną dwa ciężkie dni. W poniedziałek na rozpoczęcie roku szkolnego nie dałam rady iść z synem, chyba by mi serce pękło, jakbym zobaczyła pierwszaczki. Na pewno wyobrażałabym sobie Sandrusię wśród uczniów, teraz miała iść do pierwszej klasy. Gdy chodziłam z synem kupować artykuły szkolne, musiałam odwracać głowę, żeby nie patrzeć na artykuły dla dziewczynki, bo od razu łzy mi napływały do oczu. Każdy dzień to walka ze sobą samą. We wtorek Sandrusia odeszła i w ten dzień wypadły jej urodziny. Chciałam przespać cały dzień, żeby tylko nie myśleć, że mojej córeczki już nie ma. Po południu wyszłam z domu, bo mieliśmy prezent dla Sandrusi - 50 białych gołębi, wypuściliśmy je z cmentarza o godzinie, w której Sandrusia zmarła - 13:30. Zamówiłam też tort z kwiatów. Gdy wróciłam z cmentarza, od razu poszłam spać, chciałam, żeby ten dzień jak najszybciej  się skończył, bo to nie był szczęśliwy dzień. W nocy przeglądałam zdjęcia Sandrusi, kiedy obchodziła szóste urodziny, jak dmuchała świeczki na torcie, nie mogłam uwierzyć i nadal nie mogę, że jej już nie ma i nigdy jej nie zobaczę. Pisząc te słowa, zalana jestem łzami. Czemu musiało się to tak skończyć?Dlaczego ona? Boże, co takiego zrobiłam, że mnie to spotkało? Codziennie chodzę na cmentarz, kiedy idę z kimś jest ok, ale gdy jestem sama, bardzo się rozczulam, strasznie tęsknię za moją córeczką. Wczoraj idąc alejką cmentarza, wyszedł zza grobu biały gołąb i stanął na środku drogi, patrzył na mnie. To był jeden z tych gołębi, który został wypuszczony w dniu urodzin. Rozpłakałam się, bo wszystkie poleciały do Krakowa, a on jeden został, dzisiaj też go spotkałam. Może to jakiś znak od Sandrusi. Rzeźba Sandrusi z gliny jest gotowa, teraz będzie robiony odlew gipsowy i nanoszone drobne poprawki, a następnie będzie wykonywana rzeźba w marmurze. Gdy zobaczyłam rzeźbę z gliny - Sandrusi bez kapelusika z łysą główką, rozpłakałam się, bo to tak, jakbym zobaczyła Sandrusię siedzącą i uśmiechniętą. Nie ma dnia bez łez, tęsknota z dnia na dzień jest coraz większa. Ostatnio odwiedził mnie Jasiu z rodzicami, bardzo się ucieszyłam. Jasiu tak urósł, taki duży chłopczyk z niego, całkiem dobrze się miewa. Spał sobie w wózeczku, nikt by nie powiedział, że jest tak ciężko chory, tak ładnie wyglądał. Trzymałam Jasia za rączkę i przypominałam sobie jak moją Sandrusię trzymałam, mówiłam Madzi, że zazdroszczę jej, że może przytulić, pocałować Jasia, ile ja bym oddała, żeby Sandrusia była ze mną, słowami nie da się tego opisać.